Blog > Komentarze do wpisu
Balos to ....

... to najładniejsza plaża na jakiej kiedykolwiek byliśmy. Już sama podróż tam dostarcza extremalnych wrażeń.Laguna Balos leży na samym końcu półwyspu Gramvousa.Najpierw śmigamy autostradą (national road), potem mniejszą drogą,potem szutrówka, a pozniej ...hehe robi się naprawdę ciekawie - wokół przepaście,morze i droga którą jedziemy 10km/h. Droga jest okropna, jeśli nie macie samochodu 4x4 nie jedzicie tą drogą !!!!. Alternatywa jest wykupienie wycieczki statkiem za 150 euro ktory dopływa do plaży. My wybraliśmy mniej komercyjną i chyba ciekawszą formę dotarcia do Balos.

Na końcu drogi docieramy do  parkingu położonego wysoko w górze na końcu półwyspu.Z parkingu rozpościera się wspaniały widok - tylko góry i morze. Jest naprawdę gorąco - 35-40 stopni. Do plaży schodzimy 500 kamiennymi schodami, po drodze super widoki na lagunę. Balos to grupa wysepek połączonych plażami i mieliznami.

Wokół nie ma żadnej infrastruktury oprócz pana wynajmującego parasole.W oddali widać wysepkę Gramvousa z ruinami weneckiej twierdzy. Twierdza oparła się tureckiej nawale, później zadomowili sie tam piraci -podobno na początku 19 wieku funkcjonowało tam całe miasteczko pirackie.Błogi relaks, wylegujemy się jak foki. Ewci baardzo podoba się piasek. Trzeba tylko bardzo uważać, chwila nieuwagi i już Ewcia zajada piasek.Bardzo fajne miejsce, niestety czas wracać a z ewcią na rekach i marudzacym grześkiem nie jest takie proste.

Widoki wynagradzają nam wspinaczkę 500 schodów w górę. Na parkingu na górze rządzą kozy:).  Korzystają z cienia jakie daja samochody - przy każdym samochodzie jedna koza. W ogóle kozy na krecie sa niesamowite, im bardziej niedostępne miejsce tym więce kóz - śmiechowe zwierzaki. Przy parkingu znajduje się prowizoryczny lokal, słomiane parasole, chłodna ice tea i piękne widoki są nagrodą po męczącym podejściu w 35 stopniowym upale. Niestety nie mają lodów, więc Grześku trochę marudzi.

W drodze powrotnej namawiam rodzinkę na zjazd z autostardy i zwiedzanie starożytnej Aptery. Pozostałości antycznego miasta nie są może jakieś bardzo efektowne ale jest co oglądać. Kiedyś to było całkiem duże miasto,  teraz zapyziała wioska  w górach. Wszystko przemija...

Na poniższych zdjeciach widzimy wzgórze z ruinami akropolu i  kosciółek Aptery, starożytne inskrypcje wyryte na murze kościoła oraz widoki ze wzgórza Aptery.

niedziela, 29 listopada 2009, kajka271

Polecane wpisy

  • Dolina młynów czyli spacerowo...

    Ten dzień będzie bardzo spacerowy. Mieliśmy dużą ochotę wybrać się w tutejsze góry, ale z dwójką małych dzieci wydawało nam się to zbyt ryzykowne. Trasy przez w

  • Moni Arkadi

    Dzisiaj odwiedzimy klasztor-symbol Moni Arkadi. Jedno z najważniejszych miejsc dla Kreteńczyków (taki ichniejszy odpowiednik naszego Westerplatte). Moni Arkadi

  • Frangokastello - zamek na plaży

    Przegladając przewodnik o Krecie zaintrygowało nas zdjęcie zamku na plaży. Zamek wyglądał bardzo klasycznie - flanki typowo w kratę, cztery wieże na rogach zamk