Blog > Komentarze do wpisu
Kavros - nasza miejscówka

Po wylądowaniu na lotnisku w Heraklionie czujemy się trochę zagubieni. Jestesmy pierwszy raz na wycieczce z biurem podróży i w sumie nie bardzo wiedzieliśmy co robić po wyjściu z samolotu. Najważniejsze jest patrzeć co robią inni i robić podobnie :).

Przy wyjściu z terminala wszyscy rzucili sie na pilotów biur podróży. Odnaleźliśmy nasze biuro, a potem wszystko odbyło się bardzo sprawnie.  Zapakowalismy się do autokaru, dzieciaki nam posneły na kolanach - jeszcze tylko 100 km i jesteśmy !!!. Nasza siedziba to miejscowość  Kavros. Malutka wioska między Rethymonem a Giorgiopolis. Wszystko  się tam kręci wokół paru hoteli marki Vantaris - Vantaris Beach, Vantaris Palace,Vantaris Garden i Vantaris corner. My mieszkaliśmy w Vantaris Garden- luksusów tam nie było ale : pokoje były bardzo duże i funkcjonalne, codzienne sprzątano nam pokoje, łazienka miała fajową wielką wannę. Poza tym był tutaj rewelacyjny basen z pięknym widokiem na wielkie góry. Basen wydawał sie 
najlepszy ze wszystkich hoteli jakie w Kavros widzieliśmy. Jak na to co zapłaciliśmy miejscówka naprawde byla ok.Obiadki jedliśmy w hotelu Vantaris Beach, był szwedzki stół naprawdę superos bardzo duży wybór dań od lokalnych smakołyków po jakieś standardy. Bez problemu kazdy z nas znalazł cos dla siebie. Grześ jako jedno z najlepszych wspomnień z Krety wspomina galaretki na obiadokolacji:-).

W hotelu jak i na całej Krecie rządzą koty. Są inne od naszych- bardziej smukłe, krótkowłose. No i dostowane do tutejszej pogody- koty cały dzień sjestują, wylegują się w cieniu pod drzewami, dopiero po 18 zaczyna sie szaleństwo.

Mamy tutaj szeroką, piaszczysta plażę, nie trzeba nigdzie jeździć żeby się wysmażyć na słońcu. Plaża ciagnie sie na przestrzeni wielu kilometrów, we wrześniu nigdy nie ma na niej tłoku.

Z ciekawostek - 50 m za hotelem mamy lokalną 'turtle river' - malutka niepozorna rzeczka, a wystarczy wrzucić troche okruszków i  z nadbrzeznych kszaczorów rzucało sią na nie stado wygłodniałych żółwików (super sprawa). Żółwiki okazały się nie lada atrakakcją, często chodziliśmy je karmić.



 

 

sobota, 28 listopada 2009, kajka271

Polecane wpisy

  • Dolina młynów czyli spacerowo...

    Ten dzień będzie bardzo spacerowy. Mieliśmy dużą ochotę wybrać się w tutejsze góry, ale z dwójką małych dzieci wydawało nam się to zbyt ryzykowne. Trasy przez w

  • Moni Arkadi

    Dzisiaj odwiedzimy klasztor-symbol Moni Arkadi. Jedno z najważniejszych miejsc dla Kreteńczyków (taki ichniejszy odpowiednik naszego Westerplatte). Moni Arkadi

  • Frangokastello - zamek na plaży

    Przegladając przewodnik o Krecie zaintrygowało nas zdjęcie zamku na plaży. Zamek wyglądał bardzo klasycznie - flanki typowo w kratę, cztery wieże na rogach zamk