Blog > Komentarze do wpisu
Frangokastello - zamek na plaży

Przegladając przewodnik o Krecie zaintrygowało nas zdjęcie zamku na plaży. Zamek wyglądał bardzo klasycznie - flanki typowo w kratę, cztery wieże na rogach zamku. Nie jest to może zamek Bodiam, ale naprawdę fajnie wyglądał-  zreszta spójrzcie sami.

Dodatkowy walor tego miejsca to fakt, że zamek jest przy wspaniałej plazy, a w oddali widać góry. Frangokastello leży na południowym brzegu wyspy. W ogóle jest ogromna różnica między północą a południem wyspy. Północ to hotele, turystyka i największe miasta wyspy- Heraklion, Rethymon i Chania. Południe jest bardziej malownicze, niedostepne, słabo zamieszkane, bardziej autentyczn niż północ. Wyspa ma tutaj zupełnie inny charakter. Sama droga z północy na południe dostarcza sporo wrażeń - trzeba przejechać przez góry wznoszące się na wysokość 2000 m. Waskie drogi, serpentyny, czasami tunele i piękne widoki. Dojeżdżając do Frangokastello na miejscu o godzinie 15 mamy temperaturę 35 stopni - upał nie do wytrzymania. Chłodzimy sie lodami w pobliskim barze.Dzieciaki sa zachwycone - Ewa poznaje nowe smaki,jest wesoło.

Nadszedł czas na zwiedzanie zamka- w środku nie ma specjalnie nic ciekawego- jak to ruiny, można dojrzeć ślady dawnych pomieszczeń, kuchni, komnat itd. Zamek wybudowali Wenecjanie. Miał chronić pobliski port przed piratami, którzy bardzo często napadali na wybrzeże Krety. Z tego też powodu  tutejsze klasztory były budowane jak twierdze. Plaga piractwa nękała wyspę przez kilkaset lat. Zamek został nazwany przez lokalna ludność zamkiem franków -stąd nazwa Frangocastello.


W 1828 roku rozegrały się tutaj krwawe wydarzenia. Grecy po raz kolejny próbowali wyzwolić sią spod okupacji tureckiej. Sześciuset greków broniło się przed ośmiu tysięczna armia. Ponad  połowa Greków  została zabita. To jeden z wielu krwawych epizodów w historii wyspy. 
Grecy przelali mnóstwo krwi, żeby wyzwolić się z obcego panowania, najpierw weneckiego a potem tureckiego. Historia niewątpliwe powinna łączyć Greków i Polaków. Kreta dopiero 100 lat temu uzyskala niepodleglość i przyłączyła sią do Grecji. Po zwiedzaniu zamku tradycyjnie
plażujemy. Jeszcze nigdy w zyciu tyle się nie naplazowałem co teraz na Krecie. Grzesiu i żona są zachwyceni, ja w sumie też nie protestuje- rozkoszujemy sie błogim lenistwem. Fajne miejsce do plażowania, tylko trochę za szybko morze robi się głębokie. Przechadzając sie brzegiem trafiamy na zatokę, gdzie angielska rodzinka łowi morskie stworzonka, chwalą sie swoimi trofeami.

 

W drodze powrotnej nie byłbym sobą, jakbym nie znalazą paru intersujących ruinek. Trafiamy do bardzo starego kosciołka w Frangokastello (XIII wiek), najciekawsze ze wokół rozciagają się posadzki wczesnochrzescijanskiej bazyliki.Byłą dużo większa od obecnego kościółka Kiedy została wybudowana ? Wszystko ginie w mroku dziejów, trzeba pamietać że chrzescijaństwo na Kretę trafiło razem ze św Pawłem ( w I wieku).

Poniżej kolejny bizantyjski kościółek w okolicach Franko.

 

 

wtorek, 01 grudnia 2009, kajka271

Polecane wpisy

  • Dolina młynów czyli spacerowo...

    Ten dzień będzie bardzo spacerowy. Mieliśmy dużą ochotę wybrać się w tutejsze góry, ale z dwójką małych dzieci wydawało nam się to zbyt ryzykowne. Trasy przez w

  • Fajstos, hipisi w Matali i św Paweł w Gortynie

    To jedna z naszych najdalszych wypraw, ale suzuki swift śmiga jak szalony, więc bez obaw dajemy radę. Pierwszym celem jest drugi co do wielkości na krecie pałac

  • Chania- fania :)

    Zwiedzamy kolejne piękne kreteńskie miasto portowe. Na początek niemiły zgrzyt. Wjeżdżając do miasta caly czas prowadzą nas strzałki na parking. No i wszystko f