RSS
środa, 02 grudnia 2009
Dolina młynów czyli spacerowo...

Ten dzień będzie bardzo spacerowy. Mieliśmy dużą ochotę wybrać się w tutejsze góry, ale z dwójką małych dzieci wydawało nam się to zbyt ryzykowne. Trasy przez wąwozy wydawały się zbyt długie dla dzieci, dlatego na spacer wybraliśmy do  Doliny młynów  (Watermills valley) w okolicach Rethymonu. Pomysł dobry, gorzej z realizacją. Mieliśmy spore problemy ze znalezieniem szlaku prowadzącego do tej doliny, a nie dało się do niej po prostu zejść bo zbocze było zbyt strome. Szukalismy,szukaliśmy i... znaleźliśmy bardzo  stary kosciółek- Panagia Kera.

Kreta to tysiące kosciołów i kapliczek. Właściwie nie ma miejsca zebyś nie miał jakiegoś kościółka w zasięgu wzroku. Trafiają się prawdziwe rarytasy-takim był właśnie 1000 letni kosciół- Panagia Kera. Ciekawa architektura, piękne choć zniszczone freski, położony na odludziu w górach...

Cały czas nie mogliśmy znaleźć ścieżki prowadzącej zboczem doliny, dlatego wybraliśmy na spacer szutrową drogę w górach. Dzieciaki pieknie szły, humory dopisywały - ładna górska droga pomiędzy małymi wioseczkami. Oczywiście nie obyło się bez zabawy w pociąg - chwytamy z Grześkiem kija, jeden z nas jest lokomotywą drugi wagonem i jedziemy :). Od razu lżej się idzie i nie ma narzekań.

Wracając do Rethymonu (już nieźle zmęczeni) oczywiście znaleźlismy to co wcześniej przeoczyliśmy - zejście do doliny młynów. Niestety dzieciaki były juz zmęczone i nie mogliśmy przejść całego szlaku - przeszliśmy jakiś kilometr. Dolina jest bardzo ciekawa, środkiem płynie wartki potok, wokół ruiny dawnych młynów, na ścianach doliny jaskinie, a w dole doliny piękny widok na wybrzeże i morze. Szkoda, że zabraklo nam sił i czasu na przejście całego szlaku.

Kreta na tyle nam się spodobała że pewnie jeszcze tu wrócimy. Jest tu wszystko czego potrzebujemy żeby dobrze wypoczywać- ciepłe morze, wysokie góry, piękne plaże i oczywiście mnóstwo zabytków.

20:42, kajka271
Link Dodaj komentarz »
Moni Arkadi

Dzisiaj odwiedzimy klasztor-symbol Moni Arkadi. Jedno z najważniejszych miejsc dla Kreteńczyków (taki ichniejszy odpowiednik naszego Westerplatte). Moni Arkadi to jeden z najstarszych klasztorów na Krecie, jego początki (jak wielu miejsc tutaj) giną gdzieś w odmętach dziejów. Tutaj w 1866 podczas jednego z powstań broniła się grupa powstańców. Nie widząc szans na dalszą obronę powstańcy wysadzili prochownie grzebiąc siebie i żołnierzy tureckich.
Zginęło około 700 greków w tym kobiety i dzieci. Warto pamiętać o tym zwiedzając to miejsce. Klasztor jest ślicznie położony w górach. Na środku klasztornego dziedzińca zbudowano renesansowy kosciół, którego fasada kojarzy mi się z meksykańskimi kosciółkami i westernami. Kobiety przebywające w klasztorze muszą zasłaniać ramiona chustami. Grzesiowi to się bardzo spodobało, chodził w chuście po całym klasztorze. Arkadi to ciche i spokojne miejsce.

Przed nami jeszcze jedna atrakcja zaplanowana na ten dzień. Starożytne miasto dorów (tych od stylu doryckiego :))- Polirynia. Z Arkadi kierujemy się jeszcze wyżej w góry i po kilku serpentynach trafiamy do wioski Polirynia.  Niestety Ewcia w tym czasie zasypia i żona  musi zostać z dziećmi w samochodzie. Starożytne miasto położone jest na skraju wsi, między dwoma głębokimi wąwozami, na wysuniętym półwyspie. Przechadzam się śladami dawnych uliczek, starych domostw - wokół pełno skorup ceramiki. Aktualnie jego jedynymi mieszkańcami są kozy :).  No i tak spacerowalem, spacerowalem, a rodzinie troszkę się znudziło czekać na mnie, ehmm trochę mi się dostało.... jak zwykle kiedy się zapomnę. Czas wracać do Kavros.

Poniżej zdjęcie najwyższego szczytu Krety - Psiloritis (2456 mnpm). Zdjęcie zrobione na trasie między Arkadi a Apterą .

 

18:53, kajka271
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6