RSS
poniedziałek, 30 listopada 2009
Fajstos, hipisi w Matali i św Paweł w Gortynie

To jedna z naszych najdalszych wypraw, ale suzuki swift śmiga jak szalony, więc bez obaw dajemy radę. Pierwszym celem jest drugi co do wielkości na krecie pałac minojski w Fajstos. Przed nami daleka droga, w wiekszości po górach. Piękne są te kretyńskie góry, wydają się być bardzo dzikie i niedostępne. Gdybyśmy byli bez dzieci pewnie spróbowalibyśmy jakiegoś podejścia, ech nie można mieć wszystkiego :). Pałac w Fajstos jest  położony na szczycie  jednej z takich pomniejszych szczytów. Minojczycy dbali o widoki - z pałacu w fajstos rośposciera się piękny widok na zieloną dolinę. Pałac był ogromny, zostało z niego niewiele, ale wystarczy uruchomić wyobraźnie... Największe wrażenie zrobiły na mnie szerokie, monumentalne schody prowadzące do pałacu. Spacerujemy od komnaty do komnaty, zastanawiając się jak faktycznie żyli minojczycy.

 

Niedaleko pałacu znajduje się malowniczy bizantyjski kościółek św Jerzego. Kościółek kiedyś był częścią klasztoru, po klasztorze zostało tylko kilka porzuconych kolumn, ale calość wygląda super.

 

Po Fajstos czas na Gortynę. Gortyna to dawna rzymska stolica wyspy. Tutaj znajdują sie imponujace ruiny jednego z pierwszych kosciołów krety - basilica Tytusa. To w tym miejscu św Paweł ochrzcił Tytusa i uczynił go apostołem wyspy. Tytus został biskupem Krety, tutaj też został pochowany. Gortyna to hektary ruin, ukrytych w  oliwnych gajach. Kiedyś potężne miasto - dziś wielkie gruzowisko.

Poniżej basilica św Tytusa.

Poniżej Tytus, Paweł i Grzesiu.

Po zwiedzaniu, czas na plażowanie na jednej z najslynniejszej plaży krety - Matala. Matala to dawny port pałacu w Fajstos. To bardzo malownicza miejscowość położona między dwiema rownoległymi skałami wchodzącym na kilkaset metrów w morze. Matala to głównie sklepy z pamiątkami i knajpy. W okolicznych skałach jest pełno wydrążonych jaskiń. Podobno kiedys służyły jako miejsce wczesnochrzescijańskich pochowków. W latach 60 to było jedno z ulubionych miejsc hipisów Zamieszkali w tych jaskiniach, a po jakimś czasie okolicznym mieszkańcom przestało się to podobać i przegonili ich z Matali. Po to tamtych czasach zostało specyficzna atmosferka tego miejsca. 'Welcome to Matala. Tommorow never comes ...'- ten kolorowy napis wita nas na plaży :-).

Z barów sączy się muzyka z lat 60- trafiamy nawet na koncert jakiejś kapeli wykonującej covery z lat 60-70. Jest super klimat, słonce powoli zachodzi, na plazy kłębią się wielkie fale, żona z synkiem ganiają sie wsród fal, Ewcia śpi w wózka a ja leże kołami do góry:-). To naprawdę fajne miejsce i jeszcze ta świadomość histiorii, które tu sie działy. Najpierw cumowały tu  statki minojskie, potem greckie i rzymskie. Niedaleko stąd - w Kali Limenes -przybił do brzegu  statek ze świętym Pawłem i tutaj zaczęła się chrzescijańska historia wyspy. Poniżej jeden z wielu kościółków pod wezwaniem św Pawła, które zbudowano na południowym-wschodzie wyspy. Ten akurat ma 1000 lat i został zbudowany na miejscu starej chrzcielnicy z 6 wieku.

 

 

 

 

 

 

21:38, kajka271
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 listopada 2009
Chania- fania :)

Zwiedzamy kolejne piękne kreteńskie miasto portowe. Na początek niemiły zgrzyt. Wjeżdżając do miasta caly czas prowadzą nas strzałki na parking. No i wszystko fajnie tylko dlaczego ten parking jest tak pierońsko drogi. Oczywście o tym, że jest to horrendalnie drogi parking dowiadujemy sie po wyjściu z samochodu, przed wjazdem nie było żadnej informacji o cenach. Uważajcie na tą pułapkę, od strzałki do strzałki a na końcu zonk ! Nic to - bogatym wszystko wolno ;-). Wokół starego miasta zachowały się potężne weneckie mury. Miały chronić przed turkami i piratami. Choć tak potężne Turcy swoją inwazje rozpoczeli właśnie od Chanii, stosunkowo łatwo ją zdobywając. Spacerujemy uliczkami starego miasta i tutaj podobnie jak w Rethymonie widać historyczną mozaikę -minojskie ruiny, weneckie mury i kościoły, tureckie meczety. Docieramy do starego weneckiego portu.

Odpoczywamy w portowej knajpce z pięknym widokiem na morze. Spotykamy tutaj parę turystów z Polski -też rozkoszują się widokiem portu. Polskich turystów na Krecie jest całkiem sporo, co chwila słychać polskie głosy. Wybierając się do Chanii planowałem wizytę w  kilku muzeach, niestety większość muzeów na Krecie czynnych jest  tylko do 15 - pod tym względem porażka. Uciekamy z trochę tłocznego portu do starej minojskiej dzielnicy, sporo tutaj śladow po wpierwszych budowniczych Chani. Widać tutaj wyraźnie jak stara jest  cywilizacja na Krecie. Na dole minojskie ruinki, trochę wyżej bizantyjskie łuki, potem troche weneckiego gotyku, dalej turecka architektura. I to widać nie tylko w Chanii. To na Krecie powstała pierwsza wielka europejska cywilizacja. Szwendamy się po starych portowych uliczkach. Docieramy do potężnych kamiennych hal w których Wenecjanie budowali statki, a pózniej była tam prochownia. Gubimy się wąskich uliczkach starego miasta, istny labirynt- fajnie, fajnie. Dzieciaki robią się, zmęczone więc pora wracać do Kavros.
Poniżej ruiny minojsko/grecko/rzymsko/weneckie :)

Rodzinka na tle starego klasztoru.

Weneckie hale portowe.

Kościół zamieniony w meczet a później zmiana w drugą stronę.

Minojski mur obronny.

 

 

20:38, kajka271
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4