RSS
niedziela, 29 listopada 2009
Balos to ....

... to najładniejsza plaża na jakiej kiedykolwiek byliśmy. Już sama podróż tam dostarcza extremalnych wrażeń.Laguna Balos leży na samym końcu półwyspu Gramvousa.Najpierw śmigamy autostradą (national road), potem mniejszą drogą,potem szutrówka, a pozniej ...hehe robi się naprawdę ciekawie - wokół przepaście,morze i droga którą jedziemy 10km/h. Droga jest okropna, jeśli nie macie samochodu 4x4 nie jedzicie tą drogą !!!!. Alternatywa jest wykupienie wycieczki statkiem za 150 euro ktory dopływa do plaży. My wybraliśmy mniej komercyjną i chyba ciekawszą formę dotarcia do Balos.

Na końcu drogi docieramy do  parkingu położonego wysoko w górze na końcu półwyspu.Z parkingu rozpościera się wspaniały widok - tylko góry i morze. Jest naprawdę gorąco - 35-40 stopni. Do plaży schodzimy 500 kamiennymi schodami, po drodze super widoki na lagunę. Balos to grupa wysepek połączonych plażami i mieliznami.

Wokół nie ma żadnej infrastruktury oprócz pana wynajmującego parasole.W oddali widać wysepkę Gramvousa z ruinami weneckiej twierdzy. Twierdza oparła się tureckiej nawale, później zadomowili sie tam piraci -podobno na początku 19 wieku funkcjonowało tam całe miasteczko pirackie.Błogi relaks, wylegujemy się jak foki. Ewci baardzo podoba się piasek. Trzeba tylko bardzo uważać, chwila nieuwagi i już Ewcia zajada piasek.Bardzo fajne miejsce, niestety czas wracać a z ewcią na rekach i marudzacym grześkiem nie jest takie proste.

Widoki wynagradzają nam wspinaczkę 500 schodów w górę. Na parkingu na górze rządzą kozy:).  Korzystają z cienia jakie daja samochody - przy każdym samochodzie jedna koza. W ogóle kozy na krecie sa niesamowite, im bardziej niedostępne miejsce tym więce kóz - śmiechowe zwierzaki. Przy parkingu znajduje się prowizoryczny lokal, słomiane parasole, chłodna ice tea i piękne widoki są nagrodą po męczącym podejściu w 35 stopniowym upale. Niestety nie mają lodów, więc Grześku trochę marudzi.

W drodze powrotnej namawiam rodzinkę na zjazd z autostardy i zwiedzanie starożytnej Aptery. Pozostałości antycznego miasta nie są może jakieś bardzo efektowne ale jest co oglądać. Kiedyś to było całkiem duże miasto,  teraz zapyziała wioska  w górach. Wszystko przemija...

Na poniższych zdjeciach widzimy wzgórze z ruinami akropolu i  kosciółek Aptery, starożytne inskrypcje wyryte na murze kościoła oraz widoki ze wzgórza Aptery.

09:11, kajka271
Link Dodaj komentarz »
Kournas - jedyne takie miejsce na Krecie

Bardzo blisko naszego hotelu znaleźliśmy fantastyczne miejsce -jeziorko Kournas. Podobno jedyne słodkwodne jezioro na wyspie. Jezioro jest pięknie położone u podnóża gór - takie tutejsze morskie oko. Woda jest niebieściutka, góry odbijają się w tafli, fajnie. Miały tu być żołwie ale nam udało się znaleźć jedynie kraba, cwaniak cały czas chował sie pod kamieniem.

Niedaleko jeziora leży malutkie miasteczko Kournas-z prastarym prawie 1000 letnim kościołkiem. Miasto  położone jest u podnóża masywu górskiego. Od wybrzeża oddalone jest tylko tylko kilkanaście kilometrów, a panuje tutaj zupełnie inne klimaty. Tam plaże, turyści i hotele, a tutaj senna atmosfera, 0 turystów, starsze kobiety ubrane całe na czarno. Polecam takie miejscowości w interiorze, życie tam toczy się w zupełnym kontraście do zatłoczonego północnego wybrzeża wyspy. W nocy Kournas fajnie wygladało z naszego hotelowego balkonu- malutkie migające swiatełka u podnóża gór. Dzieci poszły spać,pijemy winko i swiatełka migają .....

08:21, kajka271
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6