RSS
sobota, 28 listopada 2009
Rethymon

Po kilku dniach plażowania i chorowania na przemian wyruszamy poza Kavros. Pożyczamy wspaniałą furkę- Suzuki Swift - i ruszamy na objazdówkę. To idealny samochód  na Kreteńskie drogi - mały, szybki, wszędzie się wciśnie. Na początek zwiedzamy najbliższe ciekawe miasto- Rethymon.


Rethymon to jedno z największych miast Krety. Niestety miasto jest bardzo zatłoczone - przebicie się przez miasto to spore wyzwanie, ponadto mieliśmy spore problemy z miejscem parkingowym. Stare miasto Rethymonu odzwieciedla skomplikowaną historę krety - to mieszanka stylów- wenecki, turecki, grecki.  Miasteczko pełne jest pozostałości meczetów, kosciołów, starych kamieniczek.Całe stare miasto pachnie jedzeniem - mnóstwo  tutaj knajpek,kebabow itd-jest tylko jeden problem - nasze żołądki. Dopadła nas choroba krajów południowych i woleliśmy nie ryzykować.Całe szczęscie choroba oszczędziłą Ewcie (jedzonko tylko z piersi), ale Grzesiu musiał się kilka dni pomęczyć. Odbiliśmy to sobie podczas drugiej wizyty w Rethymonie - zjedliśmy ogromnego naleśnika w barze Mamma Crepa :). Poniżej Grzesiu zapala świeczkę w kościel - tradycyjnie za ciocie Milę ;-)

Jeśli chodzi o  zabytki to na mnie  największe wrażenie zrobiła stara forteca wenecka górująca nad miastem.Kiedyś broniła Rethymon przed piratami i Turkami. Nas ochroniła przed upałęm- potężne mury dobrze trzymają chłód. Z fortecy rozciąga się wspaniały widok na morze i miasto leżące poniżej.  W samym środku twierdzy wybudowano meczet z piękną kopułą (dawna chrześcijańska katedra). To tutaj typowa sytacja - koscioły zmieniały się w meczety  i na odwrót. Spacerujemy wąskimi uliczkami Rethymonu - piękne miasto- polecamy! Poniżej kilka zdjęć z Retymonskiej twierdzy...

 




21:50, kajka271
Link Dodaj komentarz »
Kavros - nasza miejscówka

Po wylądowaniu na lotnisku w Heraklionie czujemy się trochę zagubieni. Jestesmy pierwszy raz na wycieczce z biurem podróży i w sumie nie bardzo wiedzieliśmy co robić po wyjściu z samolotu. Najważniejsze jest patrzeć co robią inni i robić podobnie :).

Przy wyjściu z terminala wszyscy rzucili sie na pilotów biur podróży. Odnaleźliśmy nasze biuro, a potem wszystko odbyło się bardzo sprawnie.  Zapakowalismy się do autokaru, dzieciaki nam posneły na kolanach - jeszcze tylko 100 km i jesteśmy !!!. Nasza siedziba to miejscowość  Kavros. Malutka wioska między Rethymonem a Giorgiopolis. Wszystko  się tam kręci wokół paru hoteli marki Vantaris - Vantaris Beach, Vantaris Palace,Vantaris Garden i Vantaris corner. My mieszkaliśmy w Vantaris Garden- luksusów tam nie było ale : pokoje były bardzo duże i funkcjonalne, codzienne sprzątano nam pokoje, łazienka miała fajową wielką wannę. Poza tym był tutaj rewelacyjny basen z pięknym widokiem na wielkie góry. Basen wydawał sie 
najlepszy ze wszystkich hoteli jakie w Kavros widzieliśmy. Jak na to co zapłaciliśmy miejscówka naprawde byla ok.Obiadki jedliśmy w hotelu Vantaris Beach, był szwedzki stół naprawdę superos bardzo duży wybór dań od lokalnych smakołyków po jakieś standardy. Bez problemu kazdy z nas znalazł cos dla siebie. Grześ jako jedno z najlepszych wspomnień z Krety wspomina galaretki na obiadokolacji:-).

W hotelu jak i na całej Krecie rządzą koty. Są inne od naszych- bardziej smukłe, krótkowłose. No i dostowane do tutejszej pogody- koty cały dzień sjestują, wylegują się w cieniu pod drzewami, dopiero po 18 zaczyna sie szaleństwo.

Mamy tutaj szeroką, piaszczysta plażę, nie trzeba nigdzie jeździć żeby się wysmażyć na słońcu. Plaża ciagnie sie na przestrzeni wielu kilometrów, we wrześniu nigdy nie ma na niej tłoku.

Z ciekawostek - 50 m za hotelem mamy lokalną 'turtle river' - malutka niepozorna rzeczka, a wystarczy wrzucić troche okruszków i  z nadbrzeznych kszaczorów rzucało sią na nie stado wygłodniałych żółwików (super sprawa). Żółwiki okazały się nie lada atrakakcją, często chodziliśmy je karmić.



 

 

16:50, kajka271
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6